piątek, 28 listopada 2014

"A po nocy przychodzi dzień"


Ilekroć  słyszę gdzieś kawałek Budki Suflera od razu przed oczami mam stary czarny magnetofon i kasety. Pamiętacie jeszcze kasety magnetofonowe? Najbardziej uwielbiałam wyciągać z nich brązową taśmę i ręcznie ją wkręcać za pomocą kółeczek na kasecie. Mama nie była szczęśliwa z tej zabawy. Ileż kaset w ten sposób straciło swoje życie… Wczoraj w Hali Stulecia odbył się ostatni koncert Budki Suflera we Wrocławiu z trasy pożegnalnej zespołu „A po nocy przychodzi dzień”. Cała Hala Stulecia była zapełniona po brzegi fanami – gdziekolwiek by się człowiek nie obejrzał, widział wpatrzonych w scenę ludzi, którzy wraz z kapelą przeżywali ten muzyczny spektakl. Choć średnia wieku fanów to przedział wiekowy moich rodziców  to i tak od pierwszych taktów Budka Suflera pokazała, że mimo czterech dekad obecności na polskiej scenie muzycznej, nawet trochę się nie postarzała. Wszyscy spontanicznie śpiewali, klaskali i dali się porwać tańcu – emocje były wyczuwalne w powietrzu. Łezka kręci się w oku na myśl, że to ostatnia trasa zespołu.


fot. Różowa Komoda

fot. Różowa Komoda


Dziś oprócz moich wrażeń z koncertu przygotowałam dla Was subiektywny przegląd imprez, które będą miały miejsce w ten weekend we Wrocławiu. Na ostatni weekend listopada wrocławskie instytucje serwują sporo atrakcji i koncertów. Warto wybrać się na pl. Kościuszki, gdzie przez trzy dni będzie działała scena artystyczna. Dla wielbicieli mrocznych klimatów zdecydowanie polecam- Zamczysko na Zamku w Leśnicy. A ponadto:


Perły architektury w Parku Handlowym Bielany
Między 21 a 30 listopada w Parku Handlowym Bielany będzie można zobaczyć niezwykłą wystawę miniatur znanych budowli. Wcale nie trzeba jechać do Rzymu, Londynu by zrobić sobie selfie ze znaną budowlą. Na Bielanach zobaczycie: Krzywą Wieżę, Statuę Wolności, Big Bena, Tower Bridge, Bramę Brandenburską oraz brukselskie Atomium.


fot. Internet


Cała nasza trójka to zdecydowane mole książkowe dlatego warto wspomnieć w tym miejscu o charytatywnym kiermaszu książek – Buy a Book, który od piątku w Kinie Nowe Horyzonty. Kiermasz to idealna okazja dla wszystkich tych, którzy szukają książek na zimowe wieczory. Dochód z kiermaszu zasili konto Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci. Jak to działa? Wystarczy kupić symboliczną cegiełkę i wymienić ją na jedną z tysięcy książek. 
fot. Internet
W sobotę warto udać się na 38. Nocne Spotkanie Literacko – Muzyczne do Impartu. Spotkanie składać się będzie z dwóch części. W pierwszej rozegrany zostanie FINAŁ KONKURSU WOKALNEGO dla młodych, utalentowanych solistów lub zespołów uprawiających: poezję śpiewaną, ambitną piosenkę kabaretową, lub twórczość autorską. W drugiej części wieczoru odbędzie się KONCERT GALOWY. Jego bohaterem będzie Artur Andrus. Podczas występu artyście towarzyszyć będą następujący muzycy: Wojciech Stec – fortepian, gitara, Łukasz Borowiecki – kontrabas, akordeon, Łukasz Poprawski – saksofony, klarnet, Paweł Żejmo – perkusja.

 

fot. Internet

 

 Niedziela to fantastyczny duet! Grzegorz Turnau i Zakopawer! Co ich łączy? Muzyka, to jasne. Także ta wykonywana wspólnie. I nie chodzi tu wyłącznie o przebój „Na plażach Zanzibaru”. W niedzielę obaj artyści wystąpią w Hali Stulecia ze wspólnym programem pt. „W drodze”. To dość zaskakująca kooperacja, bo Turnau i Karpiel-Bułecka pochodzą tak naprawdę z dwóch zupełnie różnych muzycznych światów. Ten pierwszy jest utożsamiany z piosenką literacką, ten drugi – z nowocześnie wyprodukowanym graniem inspirowanym góralszczyzną. Ich biografie praktycznie nie mają żadnych punktów stycznych. To będzie niezwykłe doznanie artystyczne. 

fot. Internet




  
 Mam nadzieję, że do zobaczenia na kiermaszu książek i niezwykłym duecie w Imparcie. Nie zapominajcie, że sobota to Andrzejki! Wszystkim Andrzejom życzymy tego co dobre, ważne i potrzebne! :)

E.

 



  

piątek, 21 listopada 2014

Niezwykłe spotkanie z magicznym światem pięciu żywiołów

Tak jak w tytule posta, chciałabym Wam opowiedzieć o ceramice. Pierwszy raz glinę dotknęłam 3 lata temu i od razu się w niej zakochałam. Od tego czasu wszystkich moich bliskich obdarowuje naczyniami, aniołami, doniczkami. Tym co najbardziej pociąga mnie w ceramice to jej plastyczność oraz fakt, że ceramika to walka żywiołów. Glina to "ziemia rzeźbiona wodą, suszona wiatrem, wypalana ogniem. Kształtowana umysłem, wolą i sercem człowieka." Glina jest bardzo wdzięcznym materiałem. Wcale nie trzeba mieć talentu by stworzyć coś wyjątkowego a zarazem unikatowego.Niektórzy uważają, że lepienie z gliny uspakaja. Bez wątpienia lepienie w glinie to nie tylko ćwiczenie sprawności ruchowej czy manualnej ale również bodziec do rozwoju intelektualnego, rozwoju postrzegania i wyobraźni. Wiem, że wszystkie prace, które Wam tutaj prezentuję nie zawisną obok malarstwa w jaskini Pech Merle, rzeźby nie stanął obok graweckich Wenus,
a naczynia nie będą kopią stylu Josiaha Wedgwooda, ale mimo to, chcę wciąż poszukiwać i wciąż lepić.

fot. Różowa Komoda


To moja pierwsza miska, mam do niej ogromny sentyment. Kształt mi się udał ale szkliwienie już nie.

fot. Różowa Komoda

fot. Różowa Komoda


Na co dzień trzymam w niej owoce. W środku szkliwiłam ją hiszpańską czerwienią, na zewnątrz moją ukochaną plamą oleju.

fot. Różowa Komoda

fot. Różowa Komoda

Kubeczek toczony na toczku (kole garncarskim).

fot. Różowa Komoda

fot. Różowa Komoda



Jeśli chcecie spróbować ulepić coś z gliny to polecam Decobazar na Nadodrzu oraz Centrum Kultury Agora na ul. Serbskiej :)
E. 


piątek, 14 listopada 2014

Mydlana manufaktura.

Dziś trochę z innej beczki. Jeśli zdarzy się tak, że w któryś ciemny, jesienny wieczór nie będziecie miały ciekawego zajęcia, propunuję Wam wykonanie mydełek. Jest banalnie proste a efekty bywają zasakujące.

Do przygotowania 3 mydełek POTRZEBUJEMY:


- kostkę mydła Biały Jeleń
- 6 łyżek stołowych mleka
- łyżeczkę cynamonu
- łyżeczkę miodu
- 2 łyżki kawy
- plaster cytryny
- foremki do babeczek lub kostek lodu
- olejek zapachowy
- oliwę z oliwe lub oliwkę kosmetyczną

Kostkę mydła dzielimy (w miarę możliwości) na równe części.




1. Kawowe mydełko peelingujące

Jedną z części mydła tarkujemy na kuchennej tarce do sera i rozpuszczamy w kąpieli wodnej z dwiema łyżkami mleka. Po uzyskaniu kleistej papki dosypujemy 2 łyżki kawy i wszystko razem mieszamy. Jeżli mamy skórę skłonną do wysuszania dodajemy również odrobinę oliwki lub oliwy z oliwek. Gdy masa jest jeszcze ciepła przekładamy do formeki lub innego pojemniczka. Odstawiamy do zastygnięcia.


2. Mydełko cynamonowe.
Podobnie jak w mydełku kawowym ropuszczamy mydło w kąpieli wodnej. Gdy połączymy mydło i mleko możemy dodać łyżeczkę cynamonu i trochę miodu. Na koniec wkrapiamy kilka kropel olejku zapachowego. Oczywiście nie jest to konieczne, a zapach może być dowolny. Najlepiej taki, który Wam się spodoba. Ciepłą masę przekładamy do pojemniczka. 


3. Mydełko cytrynowe. 
Analogicznie do poprzenich dówch. Łączymy mydło, mleko i miód. Dodatkowo wyciskamy sok z cytryny i dodajemy troszkę miąszu. Wszystko mieszamy i gdy jest jeszcze ciepłe, wkładamy do foremki. Można dodać olejek cytrynowy dla podbicia zapachu. 



Ja użyłam gumowych foremek do babeczek.


Po zastygnięciu mydełka prezentują się tak.



Uwielbiam je za zapach:) Jest niesamowity... zwłaszcza mydełko cynamonowe:) Zachęcam do wykonania. Może macie inne pomysły na składniki takiego mydełka. Jesli tak, dajcie znać! :)

M.

piątek, 7 listopada 2014

"Potęga marzeń"

Jesień nastraja mnie do częstszego sięgania do regału z książkami. Ostatnio wpadła mi w ręce książka „Walt Disney Potęga marzeń”, której autorem jest Thomasa Boba. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami po jej przeczytaniu. 


fot. Internet

Od samego początku książka ta wciąga i inspiruje. Nie jest tylko biografią złożoną z informacji i detali z życia tego wybitnego wizjonera, lecz ukazuje jego codzienne perypetie i zmagania w drodze do sukcesu, jaki osiągnął. Pokazuje ogromną determinację, pasję i pragnienie niezależności. Poznajemy Disneya jako wizjonera, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, który trzyma się swojego planu nie zważając na przeszkody czy komentarze otoczenia. Który nie rezygnuje z obranej drogi pomimo trudności. Dopiero po przeczytaniu tej pozycji widzę, jak bardzo niezłomny musi być człowiek pragnący podążać za marzeniami. Pierwsi pracownicy podkupieni przez inne przedsiębiorstwo zdradzili Disneya, zdradził go też inwestor zabierając prawa autorskie. Wiele przeszkód i perypetii spotkało tego człowieka, lecz on nigdy się nie poddawał. Zawsze działał według swojego standardu, kodeksu, jaki sobie wyznaczył. Pilnował, by w jego firmie byli odpowiedni ludzie. Nie dbał o koszty, lecz o jakość produktów, które wypuszczał na rynek. To było najważniejsze.
W pamięci szczególnie zapadły mi dwa fragmenty. Pierwszy dotyczy Myszki Miki. Wiedzieliście, że to nie Disney ja narysował? Nie on sam. On ją wymyślił, lecz dał swojemu najlepszemu rysownikowi, by stworzył rysunek na potrzeby pierwszej kreskówki. Umiał wykorzystywać talenty innych. To ważna cecha. Niezbędna.
- Zabił mi kiedyś klina pewien chłopiec, pytając, czy to ja narysowałem Myszkę Miki. Musiałem się przyznać, że już dawno nic nie narysowałem. Pytał więc dalej: ‘Czy to ty wymyślasz te wszystkie żarty i pomysły?’. Odpowiedziałem: ‘Nie, nie ja’. Popatrzył więc na mnie i zadał mi pytanie: ‘Panie Disney, to co pan w końcu robi?’. ‘Cóż – odpowiedziałem – czasem myślę, że jestem taką małą pszczółką. Fruwam od jednego działu wytwórni do drugiego, zbieram pyłek i staram się wszystkich pobudzać twórczo’. Taką właśnie rolę wykonuję.
Drugi fragment, który utkwił mi w pamięci to rozmowa Disneya z prezydentem Indonezji odwiedzającym Disneyland:
- Panie Disney, musi być pan niesłychanie zamożnym człowiekiem.
(…) – Tak, podobno jestem. Mówią, że mam około dziesięciu milionów dolarów.
Widać, że Walt nie dbał o finanse. Wręcz potrzebował u boku swojego brata, który zajmował się kwestiami ekonomii i analizy kosztów. Waltowi chodziło o to, by inspirować innych do dostarczania publiczności najlepszej rozrywki na świecie, bo w tym się spełniał. I dopiął swego.

Lekturę serdecznie polecam. A teraz otulam się kocem i włączam sobie "Królewnę Śnieżkę i 7 krasnoludków"  moją ulubioną bajkę :)

E.