sobota, 9 sierpnia 2014

Tauromachia i Wrocławski Kod Kultury Miasta.

Miewasz czasami takie momenty, że chcesz uciec od szarej codzienności, pójść gdzieś, zobaczyć coś niepowtarzalnego? A może, tak jak my, lubisz od czasu do czasu się odchamić, a seans w kinie już Ci nie wystarcza? Jeśli tak, to powinieneś koniecznie przeczytać tę notkę do końca i zostać z nami na dłużej:)

1. Tauromachia

Kilka  dni temu na naszym fanpage'u, na który serdecznie zapraszamy, pojawiło się zdjęcie z Muzeum Architektury we Wrocławiu. Najwyższa pora wytłumaczyć się, co tam robiłyśmy. Ostatnio Wrocław rozsmakował się w wystawach, które kuszą wielkimi nazwiskami i biją rekordy frekwencji. Po ubiegłorocznych, bezsprzecznych sukcesach ekspozycji "Od Cranacha do Picassa" oraz "Rodziny Brueghlów", miasto po raz kolejny robi wszystko aby powtórzyć wcześniejszy sukces. Być może ta część z Was, która mieszka we Wrocławiu, słyszała o najnowszej propozycji jaką jest "Tauromachia". Byłyśmy tam i postanowiłyśmy podzielić się z Wami naszymi subiektywnymi odczuciami na temat tej wystawy.

Baner promujący wystawę (fot. Różowa Komoda)

Tauromachia to po prostu walka byków, która u nas kojarzona jest z corridą. Nie bez kozery właśnie taki tytuł nosi wystawa w MA we Wrocławiu, gdyż prezentowane są tam dzieła Picassa, Goi i Dalego, których motywem przewodnim są właśnie byki. W Hiszpanii zwierzęta te odgrywają istotną rolę w kontekście kulturowym, często predestynowano je do roli boskich wysłanników nadając im wręcz mistyczny charakter i utożsamiając z mitologicznym Minotaurem. Na wystawie odnajdziemy prace malarskie i graficzne, zawierające w sobie abstrakcyjne i niejednokrotnie przepełnione erotyzmem wizje byka, symbolu siły i odwagi, który od dawien dawna był źródłem inspiracji hiszpańskich artystów.

(fot. Folder promocyjny)

Jeśli chodzi o wrocławską wystawę, to można zobaczyć ją w Muzeum Architektury na ul. Bernardyńskiej 5, codziennie w godzinach od 10 do 20. Tuż przed wejściem do Muzeum powitała nas żelazna konstrukcja, coś jakby brama, z motywem przewodnim w postaci rogów byka. Sala wystawowa przeżywała oblężenie. Odczuwałyśmy dużą ekscytację przekraczając jej progi, jednak już po kilku minutach w jej wnętrzu, które  samo w sobie zasługuje na uwagę i uznanie, poczułyśmy się rozczarowane. Sposób ekspozycji dzieł pozostawia wiele do życzenia. Zważywszy na tematykę wszystkie formy artystyczne umieszczone są na czerwonym tle, co już w znaczny sposób utrudnia odbiór. Grafiki są misterną sztuką cienkich kresek i subtelnych pociągnięć, jednak podziwianie takiego kunsztu wybitnych artystów okazało się miejscami niemożliwe z powodu panującego półmroku (organizatorzy nie zadbali o odpowiednie oświetlenie). Sam sposób padania tych oszczędnych w ilości smug światła, powoduje, że zwiedzający rzucają cień na oglądane dzieła. Dyskomfort jest oczywisty. Wystawa składa się głównie z prac graficznych, a nawet z faksymilli. Dla laików historii sztuki nie będzie tu wielu powodów do uniesień, ale miłośnicy kunsztu Picassa, Goi i Dalego z pewnością będą czuli niedosyt. Z dzieł znanych, choćby z kart szkolnych podręczników, podziwiać możemy np. Guernicę Picassa. 


Guernica- Pablo Picasso 1937r. (fot. Internet)


Jedną z atrakcji przygotowanych przez organizatorów jest multimedialny korytarz, mieszczący się na antresoli sali wystawienniczej. Znajdują się w nim projekcje krótkich filmików inspirowanych tauromachią i różnymi wizjami byka. Na końcu korytarza umieszczony jest parowy telebim, można na nim samemu stworzyć byka w dowolnie wybranym kolorze. Oczywiście podjęłyśmy próbę wykreowania byka w kolorze różowym, który idealnie wpasowałby się w naszego bloga. Jednak zadanie okazało się trudniejsze niż sądziłyśmy, przegrałyśmy z bykiem, który pozostał niebieski:) 

Multimedialny telebim parowy (fot. Różowa Komoda)

Nasze odczucia związane z Wystawą są mieszane. Trudno nam przejść obojętnie obok takich niedociągnięć, jak niedostateczne doświetlenie. Nie mniej jednak był to miło spędzony czas. Uważamy bowiem, że każda forma obcowania z kulturą, jest czymś niesamowitym. Na wystawie obowiązują zniżki studenckie i na przykład w poniedziałki bilet dla studenta kosztuje tylko (!) 10zł. Cena jest naprawdę niewielka, to mniej niż za bilet do kina, a okazja z pewnością wyjątkowa. Warto również nadmienić, że dzieła te nie są prezentowane razem w żadnym innym miejscu na świecie, część eksponatów pochodzi ze zbiorów prywatnych, a ekspozycja ta została zebrana i przygotowana specjalnie na potrzeby wystawy. Dlatego mimo wszystko zachęcamy Was do pójścia i zweryfikowania naszej recenzji;)

(fot. Folder promocyjny)

Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej: www.tauromachia.pl lub pod numerem telefonu +48 71 369 99 34. Organizatorzy zadbali również o materiały promocyjne, które możecie znaleźć w Muzeum Architektury, znajdziecie tam szczegółowe informacje, być może one przekonają Was, że warto. 

2. Kod Kultury Miasta

A jeśli już zdecydujecie się na odwiedzenie wystawy, to koniecznie powinniście wiedzieć, co to jest Kod Kultury Miasta. Jest to platforma lojalnościowa przygotowana przez wrocławski magistrat. Im częściej korzystasz z kulturalnych dobrodziejstw oferowanych we Wrocławiu, tym więcej punktów lojalnościowych zyskujesz. Z kolei punkty te możesz potem wymienić na darmowy lub zniżkowy bilet  np. do teatru. 


(fot. Różowa Komoda)


Kod Kultury Miasta zapisany jest w postaci kodu QR. Każdy, kto zdecyduje się na przystąpienie do programu, otrzyma swój indywidualny kod. Można go wygenerować dzięki bezpłatnej aplikacji mobilnej, która dostępna jest na androidzie. Jeśli nie macie smartfona to nic straconego! W instytucjach kultury możecie otrzymać plastikową kartę na której będziecie zbierać punkty. Za każdym razem gdy pójdziecie do teatru czy muzeum, zbliżycie ten kod do specjalnego czytnika i punkty automatycznie nabiją się na Wasze konto.

Karta z kodem QR ( fot. Różowa Komoda)

Lista instytucji kultury biorących udział w Kodzie Kultury nie powala, ale z czasem ich ilość pewnie wzrośnie.  My za wizytę w Muzeum Architektury otrzymałyśmy po 35 punktów :) Wykaz miejsc, które przystąpiły do platformy lojalnościowej oraz wszystkie inne informacje, np. o gratyfikacji za konkretny spektakl czy wystawę, znajdziecie na stronie internetowej: www.wroclaw.pl/kodkultury .

Zgodnie uważamy, że należą się brawa dla miasta za taką inicjatywę, która jest unikatowa w skali kraju. Mamy tylko nadzieję, że oferta z czasem zacznie się powiększać i co raz to nowsze miejsca na kulturalnej mapie Wrocławia, będą oferowały punkty za ich odwiedzenie. Trudno się nie zgodzić, że taki pakiet lojalnościowy jest motywujący i zachęca do korzystania z teatrów, kin i muzeów. 

My serdecznie polecamy Wam dołączenie, to nic nie kosztuje, a okazując trochę cierpliwości możemy zyskać. Zapraszamy Was również na naszego bloga, już za tydzień kolejna notka. Czekamy na Wasze komentarze.

E&M